Jak zdrowo przytyć? To bywa trudniejsze, niż się wydaje!

W internecie znaleźć można mnóstwo rad, jak zdrowo, szybko, skutecznie i bez efektów jojo schudnąć. Coraz częściej spotykam artykuły, w których podawane informacje są bardzo szczegółowe i wyglądają na naprawdę rzetelne. Jednak mój problem jest zupełnie inny – jestem za chuda i próbuję przytyć. Od wielu lat i bezskutecznie.

Chuda mimo woli

Zawsze byłam chuda – w dzieciństwie, jako nastolatka, na studiach i nic się nie zmieniło, kiedy zaczęłam pracę przy biurku. Zawsze też byłam osobą aktywną, latem biegam i jeżdżę na rowerze, zimą biegam, gdy jest ładna pogoda. Obowiązkowo też odwiedzam lodowisko i kilka razy w sezonie wyjeżdżam z nartami w góry. W dzieciństwie byłam niejadkiem, jednak już w gimnazjum zaczęłam więcej podjadać, nie zawsze zdrowo. W liceum zaczęłam interesować się zdrowym odżywianiem i fast foody zamieniłam na zbilansowane posiłki, chociaż z pizzy i dobrego hamburgera nie zrezygnowałam całkowicie. Bez względu na to ile zażywam ruchu i jak wygląda moja dieta, zawsze wyglądam tak samo – po prostu chudo.

Inspiracje internetowe – czyli jak wspólnie chudnąć i tyć

Na jednym z portali społecznościowych istnieje grupa, gdzie członkinie chwalą się swoimi sukcesami: pokazują metamorfozy po schudnięciu, ale zdarzają się także dziewczyny, które chwalą się zbudowaniem masy (oczywiście tej w postaci mięśni, a nie tkanki tłuszczowej). Wczytywałam się jakiś czas we wszystkie wpisy, szukałam inspiracji w proponowanych przepisach i ćwiczeniach. Po miesiącu obserwacji już wiedziałam, że sama nie poradzę sobie z ułożeniem zróżnicowanej diety. Nie zacznę też chodzić na siłownię – kiedyś próbowałam i wiem, że ta forma aktywności fizycznej nie należy do moich ulubionych. Postanowiłam skorzystać z pomocy dietetyka, przynajmniej na początku walki o nową siebie.

Zdrowe tycie – podejmij wyzwanie, które zakończy się sukcesem!

Na pierwszej wizycie pani dietetyk dokładnie mnie zważyła i zmierzyła, dowiedziałam się, jaki dokładnie jest procentowy skład mojego ciała. Informacja o niedowadze nie była dla mnie zaskoczeniem. Później pani dietetyk przeprowadziła ze mną dokładny wywiad, w którym udzieliłam wyczerpujących informacji o stanie zdrowia, o moich nawykach żywieniowych, o moim trybie życia oraz upodobaniach kulinarnych.

Za tydzień poszłam na drugą wizytę, na której otrzymałam plan dietetyczny wraz z przepisami. Dzięki temu wiedziałam, że będę jeść zdrowo i przede wszystkim smacznie. Posiłki mnie nie znudzą, a na ich przygotowanie nie zmarnuję połowy dnia. Największy problem był z ustaleniem aktywności, jaką powinnam podjąć. Siłownia jest oczywistym, więc i pierwszym pomysłem, jaki przedstawiła mi pani dietetyk. Ta opcja jednak została przeze mnie od razu wykluczona, podobnie jak biegi na 10, 15 i 20 km przez moją dietetyczkę. Ustaliłyśmy, że muszę jak najbardziej ograniczyć ćwiczenia cardio. Biegać mogę, ale szybko i krótkie dystanse. Jeśli jazda rowerem, to raczej intensywna. Pani Ania nie odpuściła mi jednak ćwiczeń siłowych i skłoniła mnie, bym chociaż dwa razy w tygodniu ćwiczyła w domu.

Dodatni bilans kaloryczny, budowanie mięśni i ograniczanie ćwiczeń spalających tkankę tłuszczową działa cuda! W trzy miesiące przytyłam 4 kilogramy, moje obwody minimalnie się zwiększyły, a ja zaczynam mieć nie chudą a wysportowaną sylwetkę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *